Półkolorowy prototyp

Nie mając nigdy zdolności manualnych do takich rzeczy, postanowiłem wykonać półkolorowy prototyp Pnączy. W zamierzeniu wydawało się to dość proste, jednakże rzeczywistość zawsze potrafi coś pomieszać. Przygotowawszy się nieco wcześniej, wyciągnąłem blok techniczny (także kolorowy) oraz kolorowy papier samoprzylepny i przystąpiłem do dzieła. Pierwszy etap był prosty – wydrukowania tła planszy wraz z torem punktacji. Odpowiednio podzieliłem to na 4 części i drukarka poszła w ruch:

Drugim etapem były kolorowe elementy na planszę. Tutaj też nie napotkałem dużych oporów – wystarczyło odpowiednie wyskalowanie i kilka kolorowych karteczek miałem gotowych. Całe szczęście moja Jola wykazała się inicjatywą i złapała za nożyczki i inne ostre narzędzia, dzięki czemu zaoszczędziłem dość dużo czasu.

Wiedziałem, że idzie mi coś za dobrze. No i klops – moja drukarka za cholerę nie chciałą przyjąć żółtej tekturowej kartki, chociaż z wcześniejszą pomarańczową nie miała takich problemów. Skończyło się w końcu na tym, że krzywo zostałą wciągnięta i zablokowała się gdzieś w środku, umiejętnie składając się w pomysłowe origami. Pech chciał, że żółta kartka była tylko jedna (jakże by inaczej), więc w zastępstwie była jedynie zielona…

Tylko po co mi teraz były żółte elementy wydrukowane wcześniej na papierze samoprzylepnym? W zasadzie już po nic. Kolejne podpięcie lapropa do drukarki, aby wydrukować kilka części na zielonym papierze. Uf, w zasadzie wszystkie części już gotowe. Całe szczęście wycinanie kwadratowych żetonów było o niebo prostrze niż powykrzywiane kilkumilimetrowe łodygi kwiatków. Kilka chwil i stosy obu graczy były gotowe.

Pozostał już tylko ostatni etap – naklejanie. Standardowo musiało nastąpić kilka pomyłek, bo przecież jak trudne może być przymocowanie kilku elementów z papieru samoprzylepnego do kartek technicznych? A może. W końcu jednak wszystko trafiło na swoje miejsce i półkolorowa plansza była gotowa.

Zrobiło się jednak dziwnie późno, więc sama gra na prototypie musi poczekać…

Kilka słów na koniec? Mam nadzieję, że wasze wersje Pnączy będą wyglądać całkiem inaczej niż moja. Mam wrażenie, że niektóre elementy dzieci z przedszkola byłyby w stanie zrobić o wiele lepiej… Hm, w sumie to dobry pomysł, dać kredki dzieciakom i niech kolorują ;)

Przypominam – premiera Pnączy już niedługo!

Nowe Nikotynki

Jest mi niezmiernie miło ogłosić, iż reedycja Nicotine Girls jest już niemal ukończona. Miejmy nadzieję, że już w niedługim czasie pojawi się ona na waszych dyskach.

A czym właściwie ma się różnić reedycja od pierwotnej wersji? Podstawą jest porządna korekta, której niestety pierwsza wersja nie posiadała. Na warsztat poszła także przede wszystkim oprawa graficzna, która była dość uciążliwa (nie tylko w druku, ale także podczas czytania z ekranu). Zmienione zostały także grafiki, ponieważ z poprzednimi pojawił się pewien problem. Postanowiłem także dodać jeszcze jedną małą część tekstu, a mianiowicie Blog nikotynowej dziewczyny, czyli dość ciekawy pomysł na grę w pojedynkę poprzez internet.

Nowe Nicotine Girls już wkrótce!

Until we sink…!

Poza nami wędkarz był jedynym gościem w hotelu. Jedno z nas znalazło go martwego na plaży, z głową rozbitą o skały, na dole trzymetrowej skarpy. Wypadek czy morderstwo? Czy któreś z nas go znało? Musimy ustalić w trakcie wieczornej konwersacji, kto znalazł ciało.

W ten sposób rozpoczyna się norweska gra Indie RPG Until we sink…. Od tej chwili możecie ją w końcu pobrać i cieszyć się wspólnym rozwiązywaniem tajemniczych wydarzeń na wyspie. Zasady gry wraz z kartami do wydrukowania można pobrać z tego adresu.

Dziękuję serwisowi Poltergeist za współpracę.

Obiecanki cacanki…

Until we sink… miało pojawić się mniej więcej dwa tygodnie temu na Polterze w związku ze współpracą z nimi. Niestety z przyczyn kompletnie dla mnie niewiadomych, gra nie ujrzała jeszcze światła dziennego pomimo wielu zapewnień. Pozostaje mi przeprosić wszystkich was, którzy czekają na polskie tłumaczenie Until we sink… (jeżeli tacy są wśród was). Mam nadzieję, że plik już wkrótce pojawi się w internecie.

Raport z prac (21 października)

W poprzednim tygodniu nie było raportu, więc dziś czas na uzupełnienie – spokojnie, prace ciągle trwają.

Until we sink… już dawno jest gotowe i czeka… No właśnie, czeka na publikację. Wszystkie tłumaczenia zagranicznych gier Indie powstają pod patronatem serwisu Poltergeist, a na tym ostatnio było trochę zamieszania w dziale gier fabularnych. I dlatego plik nie poszedł w eter. Ale spokojnie, według obietnic premiera nastąpi jeszcze w tę sobotę. Pozostało po prostu czekać.

MonkeyWrench i Amazing Monkey Adventures przyszły jakiś czas temu z korekty i aktualnie trwa skład. Obie te gry zostaną wydane pod jednym tytułem – Małpi interes: bez paczki orzeszków nawet nie zaczynaj!.

No i aktualnie najważniejsze – prace nad Pnączami aka Creepers wciąż brną do przodu. Polska instrukcja już została złożona, czeka tylko na końcowe poprawki. Poszła także do tłumaczenia, aby w dniu premiery gra była dostępna przynajmniej w dwóch językach i trafiła do jak największej ilości osób. Przewidywany czas premiery zgodnie z zapowiedziami – przyszły tydzień.

Pnącza i Creepers!

Kolejna nieprzespana noc, a rano do pracy trzeba zasuwać. Ale co tam, najważniejsze w tym wszystkim jest to, że Pnącza w końcu mają swoją okładkę. Grafik spisał się wyśmienicie, a porównując obraz do okładek innych gier na BoardGameGeek (i to często tych komercyjnych) można wywnioskować tylko jedno – jak się chce, to można! Oto dwie wersje, jeszcze pachnących programem graficznym, okładek:

Pnącza okładkaCreepers cover

Ewolucja pnączy

Grafiki do gry planszowej Pnącze powstają już jakiś czas i od wersji testowej przeszły dość dużą ewolucję. Żeby nie było, że prace nad grą nie trwają, prezentuję wam ewolucję żetonów pnączy:

ewolucja pnączy

Raport z prac (6 października)

Minął tydzień od poprzedniego raportu, zatem najwyższy czas na kolejne wieści z mark6.

Maciej „ivilboy” Mularski podczas ostatniej rozmowy o korekcie Until we sink… zaproponował, aby wszystkie tłumaczenia zagranicznych indie pozostały ze swoimi oryginalnymi tytułami. Za tą propozycją przemawia kilka rzeczy – chociażby to, że w sieć zostałą puszczona zapowiedź właśnie z oryginalnymi tytułami. Większym problemem są chyba jednak same tytuły, które po przetłumaczeniu często brzmią głupio i śmiesznie, mimo że są poprawne z punktu widzenia polonisty. No i jak tu poprawnie przetłumaczyć takie MonkeyWrench, aby oddać sens zamierzony przez autora? Zostało zatem postanowione, że tłumaczenia gier indię będą z oryginalnymi tytułami.

Wracając jeszcze raz do Until we sink… – plik po korekcie już do mnie wrócił i trwa aktualnie skład. Jeszcze w tym tygodniu będziecie mogli go zassać z internetu.

A prace nad Pnączami ciągle trwają. Grafik, Dawid Korzekwa, przysłał mi wczoraj kolejną wersję żetonów pnączy (to już chyba czwarta czy piąta) i nową wersję planszy, dzięki czemu cała gra będzie wyglądać o wiele bardziej profesjonalnie. Zostało jeszcze dużo do roboty, ale wszystko jest cały czas na dobrej drodze. Mam nadzieję, że w ciągu kilku dni będę mógł pochwalić się żetonami.

Pnącze – z pamiętnika projektanta

Autor gry planszowej Pnącza (Mateusz „JAskier” Pitulski) wspomina na swoim polterowym blogu o powstawaniu gry, problemach z jej dotychczasową publikacją i nadzieją na dobre przyjęcie jej przez graczy. Wszystko pod tym adresem.

Raport z prac (29 września)

Chcecie wiedzieć, nad czym aktualnie siedzi mark6? Już wam mówię. Puszczenie w eter planu wydawniczego gier Indie do czegoś jednak zobowiązuje, więc staram się poświęcić im tyle czasu, ile tylko mogę. W drogę weszły jednak Pnącza i troszkę namieszały w harmonogramie, ale po kolei…

Reedycje Nikotynowych dziewczyn i Cieni są już prawie gotowe. Postanowiłem poprawić tłumaczenia tych gier z kilku powodów. W głównej mierze chodzi tu o niefortunny wygląd graficzny ramki w pierwszej wersji gier, która dość mocno zniechęcała ludzi do drukowania gier. Ze względu na szybką korektę wkradło się też w nich nieco poważnych błędów, które po prostu wypada poprawić. No i pojawił się jeszcze problem z grafikami Nikotynek – autor tych użytych w pierwotnej wersji stwierdził, że postacie planował do jakiegoś komiksu i nie bardzo pasuje, aby pojawiły się w grze o czymś innym. Musiałem zatem wykombinować coś innego. Już niedługo reedycje obu gier powinny być już w sieci.

Until we sink… zostało już przetłumaczone i leży teraz w korekcie. Potem to w zasadzie tylko poskładanie pliku do kupy i puszczenie w sieć.

MonkeyWrench i Amazing Monkey Adventures są przetłumaczone i niedługo pójdą do korekty. Obie te krótkie gry o trochę podobnej tematyce będą stanowić małpi dwupak, którego celem, jak w przypadku Cieni, ma być możliwość zapoznania dzieci z grami fabularnymi.

Broomstix – tłumaczenie trwa (powiedzmy, że już około 45%). Zastanawiam się jednak, czy nie powiększyć pliku o jakieś informacje o samym Howardzie czy czarach.

Darmowa wersja 24-godzinna Best Friends jest mniej więcej gdzieś w środku tłumaczenia. Gra niestety w polskiej edycji musi pozostać z odręcznymi grafikami wykonanymi przez autora.

I Puppetland… W zasadzie tłumaczenie jest już gotowe, a wykonał je Artur „Garnek” Ganszyniec. Było to jednakże dość dawno temu, zatem tekst dla pewności musi przejść ponowne sprawdzenie i korektę. No i przecież nie wypada puścić w sieć plik pdf bez żadnych grafik, nie?

A na koniec zostawiłem sobie grę planszową Pnącza, której przygotowanie idzie całą parą. Grafik siedzi nad żetonami i planszą, instrukcja się przepisuje i powoli składa… wszystko na dobrej drodze do dotrzymania terminu. Pozostaje jeszcze dogadać się z serwisami, aby grę bardziej rozpromować. W końcu jak często w Polsce zdarza się darmowa gra planszowa?